Jan Wnęk (1828-1869) - Prekursor Polskiego Lotnictwa

 

Urodził się w Kaczówce,  obecnie miejscowość Żdżary w gminie Radgoszcz. Jego rodzicami byli Marcin i Tekla z domu Drożdż. Był synem chłopa pańszczyźnianego zamieszkującego w kurnej chacie, małym drewnianym domku krytym strzechą, bez pieca i komina. Jan Wnęk, choć był analfabetą ponieważ rodziców nie było stać na kształcenie syna – od najmłodszych lat wykazywał niezwykle zdolności rzeźbiarskie. Fascynowała go przyroda, a zwłaszcza ptaki,  których loty obserwował całymi godzinami.

Mały Jan marzył, żeby podobnie jak te ptaki wzbić się w powietrze i pofrunąć nad polami, lasami i wioskami… Obdarzony niezwykłymi zdolnościami, już jako chłopiec rzeźbił w drewnie łódki, figurki ptaków i leśnych zwierząt. Rodzice widząc jego zdolności postanowi oddać syna na naukę ciesielki i stolarski do majstra w Odporyszowie.

Jan szybko wyuczył się zawodu i na stałe osiadł w Odporyszowie, gdzie też w 1858 roku  ożenił się z Ludwiką Ciombor i miał pięcioro dzieci. Tu rozwinął się jego talent, a dostrzegł go ówczesny proboszcz, ks. Stanisława Morgenstern, który zamówił  u młodego artysty rzeźby do kościoła i kaplicy, dzięki czemu Wnęk miał środki na utrzymanie. W latach 1855-1869 Jan Wnęk wykonał od 300 do 500 rzeźb i płaskorzeźb do 52 kaplic. Do dziś zachowało się około 100  drewnianych figur. Można je oglądać w Muzeum Etnograficznym w Krakowie, Tarnowie  oraz w Muzeum Jana Wnęka w Odporyszowie.

Zobacz Balladę o Janie Wnęku: cz. 1.

Zobacz Balladę o Janie Wnęku: cz. 2.

Drugą pasją Jana Wnęka było latanie. Chłopięce podpatrywanie lotów ptaków, obserwacja ich budowy zaowocowała tym, iż sam rozpoczął budowę  skrzydeł pozwalające wzbić się w przestworza. Ich konstrukcję obciągniętą płótnem wykonał z jesionowego drewna. Wszystko pociągnął  lnianym pokostem. Budował skrzydła i wierzył , że z ich pomocą poleci jak ptak. Pierwsze próby nie były udane, ciągle jednak poprawiał, udoskonalał owe „loty” tak je nazywał, aż odważył się na krok bardzo ryzykowny.

Pierwszy lot Wnęka odbył się w 1866 r. ze wzgórza w Odporyszowie, przypiął skrzydła i wystartował, a kolejny z wieży dzwonnicy odporyszowskiego kościoła w czasie parafialnego odpustu. Lot „Ikara” obserwowały tłumy mieszkańców wioski oraz przybyłych pielgrzymów.  Ku zdumieniu wielu świadków tego wyczynu, nie spadł jak kamień, lecz poszybował w powietrzu.  Był to krótki lot, ale każdy następny stawał się coraz dłuższy. Nie posiadając żadnego wykształcenia, opanował zasady lotu szybowcowego, odkrywając w atmosferze  ciepłe prądy wznoszące, tzw.„kominy.  Na konstruowanych i ciągle ulepszanych przez siebie skrzydłach - „lotach” w latach 1866-1869 dokonał szeregu udanych lotów, wznosząc się w różnych kierunkach, osiągając różne odległości. Wyprzedzając o  25 lat  Niemca Ottona Lilienthala uważanego  za ojca i pioniera lotnictwa.

                                                                                                                                        
W Kalendarzu krakowskim z roku 1867 ukazała się informacja, iż „chłop w Odporyszowie na skrzydłach z wieży latał”. O lotach Jana Wnęka pisano też wiele w prasie warszawskiej w latach 1868 – 1869. Wiedziano też o nich w Galicji. Jedna z gazet krakowskich podała w roku 1866 wiadomość, że jak jej doniesiono „w powiecie tarnowskim dziwak chłop lata z dzwonnicy”. Te notatki w ówczesnej prasie krakowskiej i warszawskiej o lotach „chłopa dziwaka” są koronnym dowodem, że loty takie się odbywały i że wiedziano o nich w ówczesnej Polsce, lecz nie przywiązywano do nich większej wagi. Nie zadbano o to by o „ Ikarze z Powiśla” dowiedziała się cała Europa.

10 czerwca 1869 r., w czasie odpustu parafialnego, Jan Wnęk odbył swój ostatni lot. Marzył o tym, żeby dolecieć z Odporyszowa do rodzinnej Kaczówki. Marzenia tego nie udało mu się jednak zrealizować. Stała się jednak tragedia, wiązadła skrzydeł puściły i konstruktor runął w dół z wieży kościelnej.   Nie wiemy, co dokładnie było przyczyną katastrofy. Miejscowi mówią o tym, że był to sabotaż, inni, że wypadek spowodowany nieumiejętnym przymocowaniem skrzydeł albo niespodziewanym, silnym podmuchem wiatru. Dziś nie ma już możliwości weryfikacji tamtego zdarzenia.  W czasie  upadku Jan Wnęk doznał ciężkich obrażeń w wyniku których po dwóch miesiącach, 10  sierpnia zmarł. Pochowany został na odporyszowskim cmentarzu w nieoznakowanym grobie.